|
Mariusz Kalandyk (1963) należy do redakcji kwartalnika "Nowa Okolica Poetów". Zadebiutował w 1997 roku tomikiem "Powrót Atanaryka", za który otrzymał Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny za najlepszy poetycki debiut roku. Wydał również tomik "Timbuktu - fuga" (2001), nominowany do "Paszportu Polityki". Pisuje także recenzje i prozę. Pracuje jako nauczyciel konsultant w Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli w Rzeszowie.
Sztuka ma sens wtedy, gdy umie się samoograniczać, tj. tworzyć, mając na względzie nie tyle rygory kanonu, co świat sensów już ustanowionych, przemyślanych przez wcześniejsze pokolenia. Chodzi o to, by podjąć trud szukania poprzez ciągłość, a nie radykalne zerwanie, prowokację, wrzask. Szukanie substancji odbywa się w sztuce poprzez medytację nad formą; jej doskonalenie jest obowiążkiem tzw. artysty. Obowiązkiem, nie celem.
Dziś poczucie nudy może być cnotą. Lekiem na artystyczną nudę nie może być jednak awangarda. Podobnie zresztą jak jakiś zamierzły rodzaj złudzeń klasycystycznych, przywiązanych dozaskorupiałych technik i zastygłych w artystycznej jałowości form.
Bo nie o powtarzanie wszystkich form idzie, a o medytację nad formami żywotnymi, dającymi szansę na dialog żywych z żywymi i dialog żywych z umarłymi. Artysta to ten, kto umie szukać i odnajdować motywy niezbędne do życia i formy to życie podtrzymujące.
Mariusz Kalandyk
|