|
"Babyville" to ciepła, pełna życia, mądra i wyjątkowo wciągająca opowieść o macierzyństwie. Julia i Mark tkwią w pozbawionym miłości związku. Julii wydaje się, że pomogłoby im dziecko, ale może to jednak nie jest rozwiązanie problemów...
Spotykali się w kuchni, jedynym pomieszczeniu, które Julia lubiła, w którym czuła się u siebie, jedynym, które było czasem świadkiem wspólnego śmiechu Marka i Julii. Ich rozmów. Porozumienia. Gdyż od czasu do czasu naprawdę doskonale się razem bawili. Oboje wciąż trwali przy sobie w nadziei, że tak się będzie działo częściej, że magię, obecną w początkach ich związku, da się odzyskać. Dlatego właśnie Mark zgodził się na dziecko. Julia wiedziała, że nie bardzo tego chciał, nie był gotów, ale przekonała samą siebie, iż dziecko będzie rozwiązaniem ich problemów. Oczywiście nieuczciwie jest wykorzystywać dziecko do cementowania szczelin pojawiających się w związku, ale Julia była pewna, że ona sama się zmieni, kiedy pojawi się ich wspólne dziecko. Będzie bardziej ustabilizowana. Szczęśliwa. Stworzą rodzinę. Dziewięć miesięcy temu myśleli, że to proste. Po dziewięciu miesiącach stało się jasne, że tak nie jest, a ta niezdolność do czegoś tak naturalnego, czegoś, co innym przychodzi bez wysiłku, wydawała się jeszcze powiększać dystans między nimi. Początkowo rozmawiali o tym. Z wahaniem. Nerwowo.
|