|
(...) wstrząsającego blondyna ujrzałam w autobusie komunikacji miejskiej, pomyślałam na jego temat to, co napisałam, i cześć. Reszta wyglądała zupełnie inaczej.
(...) Tajemnice, rozmaitego autorytetu i dość ogłuszające, węszyłam w naszej cudownej rzeczywistości już od dłuższego czasu. Jakieś bagno zaczynało mi chlupotać pod nogami, ale polityka zawsze była obca mojej duszy i nie zamierzałam się w nią wdawać. Z drugiej jednakże strony mój stosunek do tajemnic stawaf się coraz bardziej drapieżny i agresywny, chciatam je poznawać, wyjaśniać, dziko i namiętnie, chciałam rozumieć i wiedzieć na pewno.
|